Decyzja Rady Miasta – Rozdwojenie jaźni

GREEN PARK SILESIA z dużym rozczarowaniem odnotowuje fakt odrzucenia przez Radę Miasta Chorzowa wniosku o lokalizację 8 budynków mieszkaniowych na terenie nieruchomości przy ul. Targowej w Chorzowie. Zdumiewające jest, że jeszcze w grudniu 2020 roku Radni Chorzowa, kierując się słusznym interesem Miasta i jego Mieszkańców, zgodzili się na proponowaną przez Spółkę zabudowę mieszkaniową, a zaledwie po kilku miesiącach całkowicie zmienili swoje zdanie i zagłosowali przeciwko tej inwestycji.

Wniosek GREEN PARK SILESIA był bowiem powieleniem wniosku z końcówki ubiegłego roku, uzupełnionym jedynie o formalne braki wskazane przez Wojewodę Śląskiego w decyzji uchylającej wcześniej przyjętą przez Radę Miasta uchwałę. Przypomnieć należy, że wówczas radni godząc się na lokalizację mieszkań w sąsiedztwie Parku Śląskiego podkreślali korzyści dla Miasta: szanse jego rozwoju, niebagatelne wpływy do budżetu oraz dogodną lokalizację budynków pozwalającą na wykorzystanie potencjału tego miejsca z korzyścią dla przyszłych mieszkańców. Czyżby niespełna pół roku później argumenty te przestały mieć dla radnych znaczenie? Czy dziś kasa Miasta nie ma już dla Rady Chorzowa znaczenia? Z czego wynika takie rozdwojenie jaźni radnych? Czy ze strachu przed głosami radnych Katowic i Siemianowic zapominają, że zostali wybrani, by działać na rzecz Chorzowa i reprezentować interesy chorzowian? Dlaczego Radni Chorzowa blokują możliwości rozwojowe własnego miasta i działają na szkodę jego mieszkańców?

Na ostatniej sesji radni proponowali jako potencjalne miejsca zabudowy mieszkaniowej silnie zdegradowane tereny przemysłowe w Maciejowicach i po dawnej hucie. Tym samym nie dają szans mieszkańcom Chorzowa, by mogli korzystać i cieszyć się z sąsiedztwa zlokalizowanego na terenie Miasta największego w Europie parku śródmiejskiego, na równi jak wykorzystują to sąsiedztwo mieszkańcy Katowic i Siemianowic, gdzie taka zabudowa powstaje bez żadnych przeszkód.Czy lokalizowanie mieszkań na terenach pohutniczych ma być zsyłką i swego rodzaju karą dla tych, którzy zdecydują się na zamieszkanie w Chorzowie?

Prawdą jest, że odnośnie naszej działki protestowali przedstawiciele ościennych miast i społecznicy. Co ciekawe, radni Katowic, czy Siemianowic, ani nawet ekolodzy, nie widzą już żadnych przeszkód i zagrożeń, gdy dużo większe osiedla powstają zaledwie kilka metrów dalej, ale już w granicach administracyjnych Katowic. Gdy lokalny deweloper ze Śląska, płacący podatki tutaj, a nie w stolicy, na zaniedbanym od lat terenie usługowym z istniejącą już zabudową, zamiast budować stację paliw, czy kolejny hipermarket (co przewiduje w tym miejscu tak często przytaczany przez działaczy Plan Zagospodarowania Przestrzennego) chce wybudować zrównoważone i ekologiczne osiedle mieszkaniowe, pojawiają się głosy oburzenia. Jednak, gdy w Katowicach na terenach zielonych,dotychczas w ogóle nie zabudowanych, rosną jak grzyby po deszczu kolejne znacznie większe osiedla pod szyldem deweloperów z Warszawy, czy Krakowa, wszyscy odwracają wzrok. Nikt nie chce widzieć karczowania i wycinki wielu hektarów drzew w Katowicach, wszyscy jednak głośno krzyczą, gdy deweloper w Chorzowie proponuje mieszkania zamiast dużo bardziej inwazyjnej zabudowy usługowej jaką dopuszcza obecny Miejscowy Plan, mając na względzie właśnie aspekt ekologiczny. Zdają się nie zauważać, że propozycja ta ogranicza dopuszczalną dziś w Planie Zagospodarowania powierzchnię zabudowy działki, zwiększa ilość terenów biologicznie czynnych, zmniejszając jednocześnie wielkość niezbędnej wycinki do zaledwie kilkudziesięciu chorych i martwych sztuk.Park Śląski w porozumieniu z Radą Społeczną i za zgodą Marszałka wycina blisko setkę drzew w samym środku parku przy najbardziej reprezentacyjnej ale i, tłumacząc te działania koniecznością wymiany starego drzewostanu, a jednocześnie ta sama Rada Parkowa zabrania podejmowania analogicznych zabiegów pielęgnacyjnych na prywatnych terenach inwestycyjnych. Władze Katowic protestują przeciwko budowie w Chorzowie, same zaś raz po raz wydają kolejne warunki zabudowy dla setek mieszkań przy Parku Śląskim, zgadzając się na wycinkę wszystkich drzew.Tam jednak społecznicy nie protestują, radni siedzą cicho, Wojewoda decyzji tych nie uchyla,a media milczą.

Dziś pojawiają się głosy, czy można dzielić ludzi na lepszych i gorszych w aspekcie szczepień. My jednak pytamy, czy można dzielić na lepszych i gorszych ze względu na to, czy są mieszkańcami Chorzowa, czy Katowic? Czemu odmawia się prawa do mieszkania przy Parku Śląskim chorzowianom, gdy sąsiednie Katowice, czy Siemianowice taką możliwość wykorzystują zabudowując każdy skrawek działki w sąsiedztwie tych terenów zielonych?Dlaczego radni sąsiednich miast potrafią dbać o to, by ich mieszkańcy żyli w zdrowych i atrakcyjnie zlokalizowanych miejscach, a radni Chorzowa zdają się tych potrzeb swoich mieszkańców nie rozumieć? Dlaczego, gdy Park Śląski chce gospodarować na swoim terenie wystarczy, że przestrzega prawa i obowiązujących przepisów, i nikomu nie przychodzi na myśl, by przeszkadzać mu w wykonywaniu właścicielskich obowiązków polegających na wymianie starych drzew na nowe. Jednak gdy prywatny podmiot zamierza realizować plany odnośnie swojego terenu, wtedy przestrzeganie prawa to dużo za mało.Pytamy także, czy są deweloperzy równi i równiejsi, tacy którzy mogą budować przy parku i tacy którym z uwagi na fakt, że chcą inwestować w Chorzowie,a nie w Katowicach rzuca się kłody pod nogi.

Łukasz Gorczowski
Autor jest członkiem zarządu spółki Green Park Silesia, firmy deweloperskiej próbującej zbudować ekologiczne osiedle na obrzeżach Parku Śląskiego.

Dodaj komentarz